Podsumowanie lutego – moje wzloty i upadki

rower jadący w dół

Luty był bardzo ciekawym miesiącem. Dużo się działo. Zrobiłam duży postęp, jednak miałam też trochę nieudanych działań. O tym co poszło dobrze, a co zawaliłam w lutym możecie przeczytać w dzisiejszym artykule.

Blog

Miałam ambitny plan, by co tydzień publikować mniej więcej trzy artykuły. Trochę przeliczyłam się ze swoimi możliwościami. Z planu 12 artykułów napisałam tylko 7.

Jednak nie wiem, czy jest sens rozpaczać, bo luty był moim najbardziej kreatywnym miesiącem w życiu – ukazało się najwięcej artykułów w skali miesiąca od początku istnienia bloga. Wcześniej nigdy nie przekroczyłam sześciu artykułów na miesiąc.

Moje artykuły stały się też bardziej dopracowane. Staram się przygotować dla Was naprawdę porządną treść. Mam też taki problem, że jak zacznę pisać, to nie mogę przestać i wychodzą dość długie treści. Nie chcę jednak przedstawiać tematu, o którym piszę pobieżnie.

Kraina Rozwoju TV

Tutaj trzeba przyznać udało mi się odnieść mały sukces. W ciągu miesiąca lutego miały się wstępnie ukazać cztery filmiki, taki był plan. Jednak w międzyczasie doszłam do wniosku, że muszę rzucić sobie wyzwanie i zacząć wcześniej wstawać, a przy okazji oswoić się z kamerą.

Tak powstała seria Inspirujący Wschód Słońca – obiecałam sobie przywitać 30 wschodów słońca w dni robocze i nagrać do tego filmiki z jakimś fajnym mottem na cały dzień. Na początku słońce było dla mnie łaskawe – teraz niestety nie chce pokazać swojej twarzy … więc filmiki pojawiają się bez obrazu słońca za oknem. Jednak o wszystkich szczegółach i dodatkowych wyzwaniach jakie mnie spotkały i jeszcze spotkają podczas realizacji wyzwania napiszę Wam w osobnym artykule po zakończeniu wyzwania.

Tym samym w miesiącu lutym ukazało się 18 filmików Inspirującego Wschodu Słońca. Gdyby ktoś z Was chciał zobaczyć jak mi idzie, może śmiało obejrzeć moje zmagania tutaj

Ciało

Chciałam w lutym wejść w rytm trzech treningów tygodniowo. Tutaj też nie poszło mi tak, jakbym chciała.

W pierwszym tygodniu owszem zrobiłam 3 treningi, w drugim tygodniu dwa. W kolejnym tygodniu nie zrobiłam żadnego treningu!!! Porażka! Jednak byłam wyjątkowo nie w nastroju do ćwiczeń. Mogłam oczywiście się zmusić i ćwiczyć mimo to, ale nie zrobiłam tego … . Za to w ostatnim tygodniu lutego zrobiłam 2 treningi.

Także powoli zaczynam przyzwyczajać moje ciało, że jednak trzeba regularnie ćwiczyć. Raz idzie mi to lepiej, a raz gorzej, ale nie poddaję się tylko walczę dalej ze sobą.

Umysł

Nauczyłam się w lutym łącznie 30 słówek w języku niemieckim. No nie jest to mistrzostwo świata. Ale coś drgnęło w tej mocno zardzewiałej dziedzinie mojego życia.

W lutym dołączyłam też do Akademii Biznesu Krzysztofa Króla. To takie biznesowe studia-kurs online. Nie kończą się dyplomem, ale certyfikatem. Jestem bardzo zadowolona z materiału, który tam przerabiamy. Dowiedziałam się tam wiele ciekawych rzeczy o biznesie i nie tylko. Mam dużo do nadrobienia, bo nie dołączyłam na początku Akademii, ale jest tam tyle wartościowej wiedzy, że ciągle przepadam na długie godziny, by zgłębiać tajniki biznesu od praktyków.

Pozostałe zakupione szkolenia nadal leżą na dysku i się kurzą … może marzec pozwoli na ich odkurzenie?

Książki też czytam … żeby nie było, że skreśliłam ze swojego życia wyzwanie przeczytania 52 książek. Pod koniec miesiąca wpadłam nawet w rygor ustalenia regularnych godzin czytania.
Moja lista przeczytanych książek w lutym zakończyła się na jednej pozycji, bo niespodziewanie przyszedł marzec … a ja już prawie skończyłam pozycję numer 2 na luty. Dlaczego ten czas tak szybko płynie?

Własny rozwój

Nauczyłam się wcześniej wstawać. Dźwięk budzika mnie już nie przeraża. Dziwne jest to, że wstaję z niesamowitą energią do działania i wcale mnie nie przeraża, że na zegarku jest 5.30. Kilka razy miałam taki mały kryzys, ale chyba było to spowodowane bardzo późnym pójściem spać.

Praca z kamerą nie jest dla mnie już tak straszna, jak była do tej pory. Myślę, że oswoiłam się nieco z tym małym pudełeczkiem zadziornie do mnie mrugającym czerwoną diodą. Jednak muszę w tym temacie wiele się nauczyć. Muszę koniecznie poprawić warsztat i umiejętność wypowiadania się.

Staram się lepiej organizować czas i trzymać dyscyplinę we wszystkim co robię. Niestety mam skłonności do odkładania rzeczy na później i tego, że czas przecieka mi przez palce. Także jeszcze wiele pracy przede mną.

Relacje z innymi

Myślę, że miesiąc luty był u mnie takim przełomowym czasem ocieplania relacji z innymi ludźmi. Może to za sprawą tego topniejącego co chwilę śniegu?

Poza ociepleniem klimatu, wzięłam udział w Kopalni Śląskich Blogerów. To bardzo sympatyczna grupa o dużym potencjale. Dowiedziałam się od śląskich blogerów wielu wartościowych rzeczy. Mam jeszcze dużo do nadrobienia, jednak zmobilizowali mnie do założenia konta na Twiterze i Instagramie.

Wyzwania

Moim największym wyzwaniem ostatnich dni jest niejedzenie słodyczy aż do Świąt. Już od tygodnia nie jem żadnych słodkości. Pierwsze dni były bardzo ciężkie, ale daję radę. W końcu to tylko miesiąc bez słodyczy … .

A wszystko przez to, że założyłam się z moją przyjaciółką, że za każdego zjedzonego łakocia trzeba będzie ponieść karę i zapłacić … .

Odkrycia

Teraz moi mili czas na moje odkrycia z miesiąca lutego. Co mnie zaciekawiło? Co warto przeczytać? Gdzie warto zajrzeć w wolnej chwili?

Strony warte polecenia

W ostatnim miesiącu bardzo przypadł mi do gustu blog Edyty, która zachwyca mnie na każdym kroku swoimi przepisami na zdrowe jedzonko. Jak tylko skończę wyzwanie niejedzenia słodyczy, wezmę się za rozpracowywanie jej przepisów. Poczytajcie sami.

Dosłownie wczoraj, a więc ostatniego lutego, odkryłam dwa ciekawe blogi. Nie zagłębiłam się jeszcze w nie dokładnie, ale przeczytałam na każdym z nich po kilka wpisów i powiem Wam, że bardzo dobrze mi się je czytało. Blog nr jeden i blog nr dwa.

Kanały na yt warte polecenia

Na YouTube w tym miesiącu zachwyciła mnie Vilduś. Nawet podjęłam się ćwiczeń z nią. To bardzo sympatyczna osoba i bardzo miło mi się jej słucha.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła Wam Bartka Popiela. Ostatnio na swoim kanale YouTube opublikował bardzo ciekawe i wyczerpujące filmiki o najczęściej popełnianych błędach w biznesie.

Przepis miesiąca

Na grupie o zdrowych nawykach maglowaliśmy ostatnio ciekawe przepisy i bardzo mocno do serca przypadł mi przepis na domowej roboty bułeczki. Aneta już o nim napisała, więc odsyłam Was do niej – poczytajcie.

Muzyczne odkrycie miesiąca

Moim muzycznym odkryciem lutego jest definitywnie piosenka zespołu Cure „Friday I’m in love”. Ja wiem, że to stary hit. Jednak w tym miesiącu wyjątkowo często chodził mi po głowie. Nawet nauczyłam się go grać w duecie z pianinem ku wielkiej radości publiczności.

Zresztą posłuchajcie sami oryginału:

A jak Tobie minął luty? Daj znać w komentarzu!

16 thoughts on “Podsumowanie lutego – moje wzloty i upadki”

  1. Lubię czytać takie podsumowania, bo zawsze się czegoś nowego dowiem i potem na ten temat rozmyślam. Fajnie działasz i tu i na You Tube.

  2. My hat off 🙂 codziennie rano nagrywasz filmiki przed wschodem słońca? pobiłas mistrza Ojca Sz. Ja widzę wielkie postępy. Założyłaś sobie wiele zmian i to nie jest łatwe zadanie. Więc BRAWO!!!

  3. wiesz z tym blogiem i publikowaniem regulanie to różnie bywa.
    ja też staram się pisać w miarę często, ale zdarzają mi sie takie przestoje i pusta w głowie i myślę sobie, że już chyba nic więcej nie napiszę, ale to mija po jakimś czasie i znów wena wraca:)

  4. Ja ćwiczę już jakiś czas. Na początku się przyzwyczajałam, chodziłam na siłownię 2-3 razy w tygodniu. Potem jednak trochę odpuściłam, nie chciało mi się i takie tam. Aż w końcu, któregoś dnia nie myślałam o tym czy mi się chce czy nie, tylko po prostu poszłam. I tak chodziłam i do tej pory tak robię. Nie zastanawiam się tylko to robię 🙂
    A co do słodyczy, to też zrobilam sobie post. Przed Świętami Bożego Narodzenia nie jadłam 24 dni, co było dla mnie po prostu niewiarygodne, bo odkąd pamiętam codziennie jadłam coś słodkiego, a w końcu z dnia na dzień przestałam. Niestety wróciłam do słodyczy, ale znowu od 2 tygodni ich nie jem. Tylko nie katuję się jakoś bardzo. Jeśli mam wielką ochotę na coś, to raz, dwa razy w tygodniu zjem jakieś ciasto czy tak jak dziś naleśnika z nutellą, ale tak, to trzymam się planu i nie jem wszystkiego co wpadnie mi w ręce 😀 Można się odzwyczaić od cukru, serio 🙂

    1. Muszę w takim razie mniej myśleć, a więcej robić jeśli chodzi o ćwiczenie :-).

      A ze słodyczami najtrudniejszy był pierwszy tydzień, teraz jest okay 🙂

  5. Czyli ogólnie rozwój i wszystko idzie w dobrym kierunku 🙂 Sprawdziłam Akademię Biznesu i wciągnęło mnie. Może się gdzieś spotkamy na jakimś wykładzie? Daj znać jak będzie coś ciekawego w okolicy 🙂

  6. To można tyle zrobić w jednym miesiącu i to jeszcze tak krótkim? 😛

    Ja też kiedyś podjąłem się wyzwania, że przez cały Post nie będę jadł słodyczy, ale miałem wtedy 10 lat no i nie wiedziałem co to sesja 😀 Między innymi dlatego nie mogłem być na pierwszym spotkaniu Kopalni, ale tym razem mi się to już udało i bardzo się z tego cieszę 🙂 Myślę, że takie spotkania w pozytywny sposób motywują nas do dalszego działania i tego też Tobie życzę 🙂

    1. Dzięki Dawid!
      Tak, Kopalnia Śląskich Blogerów to naprawdę wartościowe spotkania!
      Masz rację, mogę sobie pozwolić na niejedzenie słodyczy, bo nie mam sesji 😀

  7. Naprawdę nie masz powodów do narzekań! Super miesiąc miałaś. Z pisaniem postów mam podobnie: kiedy zacznę rozwijać temat, to nie mogę zakończyć wątku i wychodzą mi tasiemce. A chcę inaczej – chcę pisać krócej. Krótsze posty to wiecej czasu dla mnie, a wiekszy komfort dla czytelników, którzy – jak myślę – nie wchodzą na bloga po niekończce się wykłady, a raczej po inspirującą notkę w rozmiarze do strawienia, tymbardziej, że każdy chciałby odwiedzić danego dnia więcej blogów, a nie zasiedzieć się na jednym. To takie moje subiektywne odczucia, może inni patrzą na to inaczej… I tutaj już drugi miesiąc w tym roku zawalam sprawę, a to było moje postanowienie przecież :-/

  8. Ja jestem pod wrażeniem „YouTubowego” wyzwania. A dlaczego? Po pierwsze pora! Po drugie regularność! Po trzecie nagrać film- czyli technika. Mój kapelusz spadł u leży u mych stóp. 🙂 POZDRAWIAM!

    1. Dziękuję :-), jest mi bardzo miło!
      Najgorsze są pierwsze odgłosy budzika i doprowadzenie się do stanu używalności i jako takiego wyglądu 🙂

Dodaj komentarz